bloglovin
Feed
Index


Artystka totalna czy nowoczesna?



Na pewno i jedno, i drugie. Wciąż poszukująca niestandardowych rozwiązań, a do tego wykładowca na jednej z nowojorskich uczelni. Vadis Turner w swoich pracach wykorzystuje często tradycyjne materiały, ale w niespodziewanych kombinacjach.



Artystka wypracowała swój własny język malarskiej komunikacji, który podejmuje relację pomiędzy pamiątką a dziełem sztuki w nowoczesnym kontekście. Każda z prac Vadis, to osobna opowieść złożona.



Artystka często wykorzystuje w swoich dziełach tak modne ostatnio pojęcie upcyklingu. Używa wcześniej zdobytych na pchlich targach materiałów, by nadać im ponowny sens istnienia.



Tworzy instalacje z taśm, wykorzystuje starą porcelanę, balony, a nawet tampony. Jest pełna sprzeczności - raz ozdabia stoły na ekskluzywnych przyjęciach Vanity Fair, a jednocześnie wystawia się w najlepszych galeriach świata. Jej kolekcje w swoich stałych ekspozycjach posiadają Brooklyn Museum of Art, 21C Museum, Kentucky Arts and Crafts Museum oraz the Egon Schiele Art Centrum.



Ja osobiście polecam serię Jeweled Organs, która zrobiła na mnie największe wrażenie.



To sprytnie rozegrane biżuteryjne rzeźby w kształcie ludzkich organów. Unikatowe i niespotykane formy na prawdę robią wrażenie!
http://www.vadisturner.com

Ponoć jedyne co nas ogranicza, to nasza wyobraźnia.



To stwierdzenie z pewnością nie odnosi się do poznańskiej projektantki torebek Katarzyny Sułkowskiej występującej pod nazwą Katsu. Świat Kasi jest tak kolorowy, że postanowiła podzielić się nim z innymi. Kolorowy, ekscentryczny, nieprzeciętny. I nie może być inaczej, bo marka Katsu tryska energią!





Projektantka znalazła dla siebie niszę w modzie - projektuje i wykonuje unikatowe torby z filcu i skóry. Znak rozpoznawczy Katsu - to niespodziewane motywy zainspirowane kreskówkami i pop artem. Uwierzcie mi, obok tych torebek nie da się przejść obojętnie!



Nic dziwnego, bo sama nazwa katsu w kulturze buddyjskiej oznacza ekspresyjny okrzyk prowadzący do stanu oświecenia. I tak, wśród plejady różnorodnych cudeniek znajdziecie torby - sowy, torby - ryby, torby - usta i moje ulubione torby - serca! A ponieważ rok 2012 będzie rokiem aktywnego Smoka, to tym bardziej walczymy z szarością ulicy i doładujemy się energetycznie, kolorowo i pozytywnie razem z Katsu.



http://katsu.pl

Kopciuszek, Złotowłosa, Czerwony Kapturek, Ariel, Śpiąca Królewna - te bohaterki dziecięcych bajek torowały nam kiedyś naszą osobistą wizję przyszłości.



Która by nie chciała, jak np. Kopciuszek być odnaleziona przez przystojnego księcia, a przede wszystkim mieć w zanadrzu cudowną ciotkę - czarownicę; lub przykładem Czerwonego Kapturka dzielnie przeżyć przygodę z wilkiem i wyzwolić babcię z tarapatów; a może badać głębiny oceanu, jak piękna Ariel?





A najważniejsze, to oczywiście było być "tą dobrą" dziewczyną, która i tak w rezultacie zostanie wyniesiona na wyżyny i osiągnie szczyt szczęścia?!





Przyznam, ja zawsze tego pragnęłam! I pewnie kanadyjska fotografka Dina Goldstein też. Ale Golstein miała na te bajki zupełnie inny pomysł. Zamiast zastawiać się nad tym, jak by to było być tą piękną bohaterką, wzięła i osadziła każdą z nich w niespodziewanym, ale znajomym dla nas otoczeniu. Dina zaburzyła kompletnie wizję szczęścia, zaskakując zakończeniem. Ironia, satyra, a być może potrzeba, by zwrócić uwagę na rolę kobiety w społeczeństwie? Na to musicie odpowiedzieć sobie sami. Ważne jest jednak to, że seria "Fallen Princess" na prawdę przemawia, wywołując mieszane, niekiedy skrajne emocje.



I chociaż Dina Goldstein ma już ugruntowaną pozycję na rynku, niezliczoną liczbę nagród i publikacji, to dopiero "Fallen Princess" zrobiły z niej międzynarodową gwiazdę. A to znaczy jedno - przekaz tych prac jest globalny, uniwersalny i nie potrzebuje słów!


http://www.dinagoldstein.com/

"Tworzę, więc Jestem" - tak powinno brzmieć motto początkującej i uzdolnionej artystki Magdaleny Nowosadzkiej

Kiedy w roku 1989 staliśmy u progu zmian typu "love, peace and democracy", rodziło się nowe pokolenie. Tak jest, pokolenie "świadome". Generacja tych, którzy wyrastali wraz z komputerem, internetem i innymi gadżetami, niedostępnymi dla Y. Pokolenie bez granic. I właśnie to pokolenie reprezentuje Magdalena Nowosadzka.



Bycie odważnym, bycie "kimś" nabywa tu innego znaczenia. Ważne jest, by coś sobą reprezentować , podejmować wyzwania i się nie bać. A Magda wciąż próbuje. I chociaż do końca jeszcze nie wie, co ją najbardziej pociąga - projektowanie, ilustracja czy fotografia - radzi sobie całkiem nieźle.



Umiłowanie do prostych, geometrycznych i wręcz ascetycznych form, to można rzec nasza polska specjalność. Tak już jakoś się złożyło, że wielbimy formę, nad treścią. Nie mówię, że jest to złe. Jest to po prostu nasza cecha narodowa. Klimas, Kuczyńska - to prekursorki, ich projekty inspirują. Magdalena Nowosadzka wydaję się też podążać tą drogą. Jej ubrania są poniekąd odpowiedzią na to, kim jesteśmy. To dobra estetyka. Projektantka się całkowicie utożsamia z każdą stworzoną przez siebie rzeczą. Chłodne, proste formy zaskakują natomiast w detalach. Przemyślane zabawy dzianiną oraz dobór kolorystyki wyznaczają pewną myśl. Rzeczy niedopowiedziane przemawiają głośniej, niż te, które zwykły krzyczeć.



Pozostaje mi tylko trzymać kciuki za Magdę i życzyć jej pięknej drogi twórczej!
http://www.belle.lu/_home.html

Mary Katrantzou jest stosunkowo młodą projektantką, a jej nazwisko widnieje już w Wikipedii.



To chyba zaszczyt, móc powiedzieć, że coś już się zrobiło na tym świecie i trafić do najbardziej czytanej encyklopedii pod słońcem!?
Wybór zawodu u Mary Katrantzou wydawał się być oczywisty. Urodzona w Atenach (Grecja), od dzieciństwa obcowała z modą i sztuką. Matka Mary jest projektantem wnętrz, a ojciec zajmuje się nadrukami na tekstyliach. Zatem przyszła projektantka miała świetny grunt przygotowawczy do kariery w świecie artystycznym.



W 2003 r. Katrantzou wyjechała na studia do USA , gdzie studiowała architekturę na Rhode Island School of Design, ale wkrótce przeniosła się na słynną Central Saint Martins College of Art and Design do Londynu. Właśnie tam zmieniła swoje zainteresowania i zajęła się projektowaniem nadruków na tkaniny. Zresztą, dziś właśnie dzięki nim stała się znana!
Jak na Greczynkę przystało, Mary na początku poszukała stażu u swojej starszej, już znanej koleżanki Sophii Kokosalaki. Tym sposobem miała niezłe portfolio, kiedy to w 2008 r. otwierała pokazy dyplomowe na St. Martins. W tym samym roku, dzięki wsparciu British Fashion Council Katrantzou zadebiutowała też na London Fashion Week.



Kolekcje, które projektuje Mary czerpią przede wszystkim z estetyki hiperrealizmu, a dzięki odważnej grafice i przemysłowej biżuterii zyskują zupełnie inną, niespodziewaną jakość. I chociaż Katrantzou jest obecna na rynku od 2008 roku, to dopiero jej kolekcja S/S 2011 sprawiła, że krytycy zaczęli się przyglądać projektantce uważniej. Inspiracja wystrojami wnętrz, przeniesiona umiejętnie i użytkowo na tkaniny oraz ciekawe konstrukcyjne rozwiązania były niespodziewanym zaskoczeniem. Dzięki nowoczesnym technologiom, każda rzecz z kolekcji wyglądała jak eksponat z muzeum w dobrym tego tego słowa znaczeniu. Wydawało by się, że w naszych czasach nic nowego nie da się wymyślić. A tu przyjemna i miła niespodzianka. Obecne rozwiązania technologiczne mogą być przyszłością, a przyszłość mody z pewnością się w nich odnajdzie.



A co do Mary, to projektantka obecnie pracuje nad wdrożeniem strony internetowej i wciąż, nieustannie jest zakochana w tym co robi!
http://en.wikipedia.org/wiki/Mary_Katrantzou
http://www.marykatrantzou.com/
 
  Getting more posts...