Perfekcyjnie wykonane, z miłością do detalu, z dokładną precyzją w wyborze koloru, zazwyczaj geometryczne w formie, idealnie dopasowane ubrania – to świat Asi Wysoczyńskiej.

Jej pierwszą kolekcję pamiętam z pokazu Warsaw Fashion Street 2008. Wówczas projektantka zachwyciła białą kolekcją sukienek, które “zbombardowała” eksplozją granatowo-niebieskich szyfonów!
Mam wrażenie, że każda kolekcja Asi jest zabawą fakturami, formami i niespodziewanymi kontrastami. Każda też posiada własną historię, własną filozofię. Zaskoczeniem były dla mnie kolekcje męskie, gdzie projektantka zastosowała półprzeźroczyste tkaniny, projektując geometryczne koszule oraz stosując szlachetne wełny w męskich spódnico-szortach!
Co myśli, kim jest, o czym marzy absolwentka wydziału psychologii twórczości na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie oraz artystka z dyplomem na Międzynarodowej Szkole Kostiumografii i Projektowania Ubioru w Warszawie?
Oto, co opowiedziała o sobie jedna z najbardziej zdolnych projektantek mody młodego pokolenia:
Przedstaw się – Imię, wiek, kraj pochodzenia?
Asia, wiek XXI :), Polska.
Twoje początki w modzie, opowiedz o swoim wykształceniu?
Trudno mówić o jakimś konkretnym punkcie startowym. Moda zawsze była obecna w mniej lub bardziej dominującej postaci. Na początku rozumiana jako po prostu ubrania, ładne, wyjątkowe, by stopniowo nabrać coraz głębszego znaczenia. Ubiór to dla mnie środek komunikacji. Czy to na poziomie indywidualnym – wyrażenie swojej osobowości, czy też na poziomie bardziej ogólnym – jakiegoś przesłania. Wiele z moich ulubionych kolekcji opiera się na koncepcie, idei, których ubranie jest nośnikiem. Moda nie jest dla mnie sezonową zmiennością asortymentu, ale wyrazem jakiejś głębszej myśli.
Być może takie podejście wiąże się z moim wykształceniem. Studiowałam nie tylko projektowanie ubioru (w Międzynarodowej Szkole Kostiumografii i Projektowania Ubioru w Warszawie), ale też psychologię, nauki społeczne i o sztuce (na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie) oraz na (Radboud University w Holandii).
Po drodze do miejsca, gdzie się obecnie znajduję była fotografia i reklama. Moda to ponadto w moim przypadku nie tylko projektowanie, ale też stylizacja, która je uzupełnia.
![]() | ![]() |
Jak byś opisała swój proces twórczy – czy masz określony plan działania, a może inspiracja przychodzi w trakcie?
Pracę nad kolekcją rozpoczynam od myśli przewodniej, która mnie jakoś inspiruje. Wokół tego wybranego tematu szukam obrazów, dźwięków, historii. Proces twórczy jest jednak dość płynnym zjawiskiem, dlatego często ta „rzeka” zmienia bieg. Jest to pewnie jedna z najprzyjemniejszych cech procesu pracy nad autorską kolekcją. Przy kolekcjach o bardziej ustrukturyzowanych ramach nie ma aż takiej wolności.
Inaczej jest w przypadku projektowania na indywidualne zamówienie. W takiej sytuacji ważne jest poznanie osoby, dla której ma być przeznaczona dana rzecz.
Czy jest ktoś, dla kogo byś nigdy nie zaprojektowała/nie sprzedała swojego projektu?
Nie stawiam sobie takich ograniczeń. Pewnego rodzaju barierą – i myślę, że wystarczającą – jest moja estetyka. Raczej nie wyobrażam sobie, że coś zaprojektowanego przeze mnie trafi w ręce kogoś o poczuciu estetyki diametralnie różnym od mojego. A jeśli trafi to tym lepiej:)
Jeśli komuś odpowiada moja estetyka, nie mam nic przeciwko temu aby nosił ubrania przeze mnie zaprojektowane.
Twoje życiowe kredo?
Dobrze żyć czerpiąc radość z piękna świata wokół.
Twój idol lub osoba/by które Cię fascynują w życiu twórczym i osobistym?
Z ludzi żyjących współcześnie niezwykle inspirujący jest Hedi Slimane, ze swoją różnorodnością działań i umiejętnością stwarzania klimatu, atmosfery. Gdybym miała sięgnąć w odleglejsze okresy, to na pewno osobą niezwykle fascynującą jest dla mnie Cristobal Balenciaga i jego zapierająca dech w piersi prostota.
Generalnie fascynują mnie osoby, które mają umiejętność odkrywania nowych pól, poszerzania pojęć i przekraczania barier (najczęściej tych niewidocznych). Posiadanie idoli jest mi natomiast całkowicie obce.
Twoja definicja piękna?
Piękno ma w sobie coś nieuchwytnego, co przyciąga magnetycznym urokiem.
Nie interesuje mnie definiowanie piękna przy pomocy opisu konkretnych cech czy współrzędnych. Choć tworzenie ubrań ma wiele wspólnego z architekturą, to przy całym matematycznym uwarunkowaniu konstrukcji dopuszczalne jest tu jednak więcej wariacji, szaleństwa.
Twoje największe marzenie?
O marzeniach wolę nie mówić, ale o planach już owszem, tak. Tylko jeszcze nie teraz. Jak tylko ten nowy pomysł będzie wystarczająco skrystalizowany… I mam nadzieję już niedługo zamieni się w realne miejsce, gdzie będzie można przyjść i zrobić to i owo. Również coś kupić.Tymczasem zapraszam do pracowni!
Największy sukces do tej pory, to…?
Trudno robić podsumowania na początku drogi. Dużo satysfakcji przyniosła mi moja ostatnia kolekcja HEroSHE The Warrior. Usłyszałam na jej temat wiele ciepłych słów ze strony krytyków mody, dziennikarzy, czy po prostu fascynatów mody i ludzi lubiących się dobrze ubrać. Kolekcja została też wyróżniona przez Jury Kreatorów na konkursie Złota Nitka 2010.
Cieszy mnie, że wiele osób widzi w niej otwarcie i wykroczenie poza pewne sztywne konwencje, które ściskają polską modę (ulicy) jak jakiś gorset. To leżało poniekąd u źródeł jej powstania. Jest to też próba nieco innego spojrzenia na kwestię kobiecości i męskości.
Niedługo, bo już w czerwcu, ukaże się też album Fundacji Future in Fashion, w którym znajdzie się prezentacja tego co robię. Nie mogę się wprost doczekać by zobaczyć rezultaty, ponieważ sesja zdjęciowa była realizowana z niezwykłym rozmachem w Teatrze Wielkim w Łodzi.
http://www.asiawysoczynska.pl/


















